Łukasz Wrona
WPROWADZENIE
W ciągu 4 lat Wielkiej Wojny
przez szeregi armii austro-węgierskiej mogło przewinąć się nawet milion
polskich żołnierzy. Wielu z nich trafiło do c.k. 13 Pułku Piechoty. Ich
potomkowie często dysponują tylko skromnymi informacjami, które bez kontekstu
niewiele mówią o wojennych losach przodków. Numery kompanii, batalionów,
nazwiska dowódców, nazwy miejscowości, rzek czy daty krwawych zmagań nie tworzą
wówczas spójnego obrazu przeżytych doświadczeń na froncie. Dlatego też wydaje
się ważnym i odpowiedzialnym zadaniem stworzenie w miarę dokładnego
itinerarium 13 Pułku Piechoty za lata 1914-1918. Artykuł ten jest tylko
pierwszą przymiarką do tego zadania, który tworzy jedynie ramy zagadnienia.
Omawia najważniejsze kampanie, w których brał udział pułk a także zaznacza
jednostki, w składzie których walczył. Pozostawia on jednak po sobie
również mnóstwo pytań i niejasności, które być może rozwiążą następni badacze
tematu.
W dodatkach na końcu zamieściliśmy natomiast
wszelkie informacje na temat dowództwa pułku oraz poszczególnych batalionów i
kompanii. Schemat jest niekompletny, lecz wierzymy, że nowe informacje pozwolą
systematycznie go uzupełniać.
ŹRÓDŁA
Tekst ten oparty został na
źródłach drukowanych – opracowaniach i wspomnieniach, a także w pewnym zakresie
najnowszej literaturze tematu. Wykorzystano również źródła (w tym fotografie wraz z opisami) udostępnione online w
Bibliotece Polskiej Akademii Umiejętności.
Spośród żołnierzy, którzy
pozostawili wspomnienia, możemy wymienić czterech weteranów Wielkiej Wojny, w
tym trzech wiarusów naszego regimentu:
Edmund Bider - Poeta, dramaturg, student Wydziału Filologicznego
Uniwersytetu Jagiellońskiego, nauczyciel gimnazjalny w Bochni i Tarnowie,
żołnierz Legionów Polskich. Wydał m.in.: Irydion
w krainie mogił i krzyżów (1912 r.), Mobilizacja
w Bronowicach, czyli zwierciadło, w którym Kraków z 1912 r. snadnie przejrzeć
się może (1914 r.) oraz szkic Nasi pod Kraśnikiem (1916 r.).
Emil Kwaśny, czyli Ernest Giżejewski , który służył w kompanii karabinów
maszynowych „Trzynastki” i opisał swoją
służbę od początku wojny do 13 czerwca 1915 roku w dziele Krakowskie Dzieci. 13-ty Pułk na
polu chwały (1917).
Stefan Kapusta został zmobilizowany w marcu 1915 roku a na front
trafił pod koniec maja tegoż roku. Z kilkoma przerwami (rekonwalescencja,
urlop) opisuję swoją służbę w Karpatach, na Bukowinie, we Włoszech oraz
Siedmiogrodzie. Swoje wspomnienia zawarł w pamiętniku, który został wydany
niedawno pt. Kronika życia Kapusty Stefana sierżanta Policji Państwowej od roku 1895
do 1939.
Mikołaj Hercuń , Rakiety nad frontami (1930) –
podobnie jak powyżej, żołnierz ten
trafił na front karpacki w marcu 1915 roku i służył w armii austro-węgierskiej
do końca wojny. Niestety od pewnego momentu tekstu autor nie podaje, w jakim
dokładnie oddziale służył. Pojawiają się wątpliwości przy okazji jego walk w
1917 roku we Włoszech oraz służby w Czarnogórze w 1918 roku.
Przywołać trzeba również postać Kazimierza Hałacińskego,
weterana 13 pułku oraz uzdolnionego fotografa,
który pozostawił po sobie niemal 100 zdjęć z kilku frontów Wielkiej Wojny.
Kolejnym dokumentalistą 13 pułku był Kazimierz Mitera, który pozostawił zapiski oraz rysunki.
PUŁK PIECHOTY ARMII AUSTRO-WĘGIERSKIEJ
Omawiając zawiłe losy naszego regimentu musimy pamiętać, że pułk piechoty to bardzo duża i złożona jednostka o charakterze przede wszystkim organizacyjnym. Mimo, że w początkowym okresie wojny pułki często walczyły w komplecie jako całość, to jednak z perspektywy strategii i taktyki, dowódcy wojskowi przygotowując operacje lub dowodząc w polu skupiali się głównie na brygadach i batalionach.
Podczas archiwalnych poszukiwań przodków, nierzadko trafiamy na informacje o piastowanym przez danego żołnierza stanowisku
lub jego funkcyjnym przydziale. Znaczenie roli jaką pełnił dany żołnierz możemy pojąć dopiero w chwili, gdy znamy pełną charakterystykę pułku
piechoty armii cesarsko-królewskiej. Poniższy rozdział oparty głównie na publikacji z 1916 roku: Armja Austro-Węgier Adama Płomieńczyka.
Pułk oraz jego składowe części różnił się
organizacją w okresie pokoju i wojny. Pułk mógł być więc na stopie pokojowej
lub bojowej. Składał się on zawsze z batalionów, które z kolei dzieliły się na
kompanie oraz plutony, te zaś na sekcje.
STOPA POKOJOWA
- Komenda pułku
- 4 bataliony (po 4 kompanie)
- 3 lub 4 kompanie karabinów maszynowych
- Kadra batalionu uzupełniającego
STOPA WOJENNA
- Komenda pułku
- 4 bataliony (po 4 kompanie, te zaś po 4 plutony każda)
- 4 kompanie karabinów maszynowych
- Tabor bojowy i tabor prowiantowy
- Formacje 2 linii (rezerwowe) wraz z ich taborem
- Batalion uzupełniający, który pozostaje w miejscu stałego postoju pułku
- Kompanii sztabowej, którą formują tylko niektóre pułki, dla potrzeb komend wyższych
Każdy batalion zawiera cztery
kompanie, których numeracja jest ciągła, poczynając od I batalionu (1,2,3 i 4
komp.) przez II (5,6,7, i 8 komp.) itd aż do kompanii o numerze 16.
Na czele pułku stał komendant w randze pułkownika (Oberst). Batalionem dowodził najczęściej wyższy
oficer w randze majora (Major) lub nawet podpułkownika (Oberstleutnent).
Nierzadko na polu bitwy batalion mógł prowadzić nawet kapitan (Hauptmann). Ten
ostatni zazwyczaj dowodził jednak kompanią,
zaś na czele plutonu stawał niższej
rangi oficer: porucznik (Leutant) lub podporucznik (Oberleutnant). Wyjątkowo
funkcję tę mógł pełnić także chorąży (Fanrich) a nieodłącznym pomocnikiem
dowódcy plutonu był podoficer - plutonowy (Zugsführer). Najmniejszą jednostkę,
czyli sekcję, prowadził kapral
(Korporal) z starszym szeregowym jako zastępcą (Gefreiter). Kompaniami karabinów
maszynowych dowodzili wspomniani porucznicy lub kapitanowie.
Kompania liczyła od 99 żołnierzy na stopie pokojowej do 250 na
stopie bojowej. Praktycznie jednak podczas kampanii stan ten niezwykle rzadko
udawało się utrzymać na dłużej. Podobnie jak we wszystkich armiach epoki, nawet
kilkudniowe walki powodowały, że w wyniku strat bojowych, ran, chorób, dezercji
i zagubienia, etaty kompanii malały o połowę a nawet topniały do wielkości
plutonu.
Kompania była wydaje się największą
jednostką, którą był w stanie objąć poznaniem szeregowy żołnierz. Prawdziwe
znajomości, a przede wszystkim długie przyjaźnie, zawierane były jednak w obrębie
plutonów (ok. 60 ludzi) a zwłaszcza sekcji, których dowódca stawał się niemal najważniejszą po
Bogu osobą. Dobry i ludzki czynił służbę znośną, sadystyczny lub głupi zamieniał
ją w prawdziwe piekło.
Batalion był podstawową jednostką
taktyczną, którą można było dyslokować jako odrębną całość. Nierzadko z batalionów
różnych pułków tworzono tymczasowe zgrupowania lub – w późniejszym okresie
wojny – pułki martwe, przeznaczone do zadań specjalnych. Bataliony jednego pułku mogły również pełnić służbę w różnych
brygadach i dywizjach. Bataliony podczas pokoju rozmieszczano w miejscowości stacjonowania
dowództwa pułku oraz w jednej, dwóch lub trzech okolicznych miejscowościach.
Dyslokacja batalionu 13
pułku piechoty przed wojną przedstawiała się następująco:
I batalion
|
II batalion
|
III batalion
|
IV batalion
|
|
1903
|
Kraków
|
Kraków
|
Kraków
|
Bielsko
|
1904-1908
|
Kraków
|
Kraków
|
Kraków
|
Niepołomice
|
1909
|
Mostar
|
Kraków
|
Kraków
|
Kraków
|
1912-1914
|
Bielsko
|
Opawa
|
Opawa
|
Kraków
|
Batalion składał się z 4
kompanii, 1 kompanii karabinów maszynowych oraz taboru bojowego i prowiantowego.
Sztab batalionu składał się na stopie pokojowej z:
- Komendanta (wyższego oficera)
- Adiutanta (porucznika lub podporucznika)
- Lekarza wojskowego
- Kapitana do szczególnych pouczeń (gdy batalion jest samodzielny)
- Podoficera sanitarnego
- Trębacza
- 4-6 szeregowców
Kompania karabinów maszynowych na
stopie bojowej liczyła ok. 40 żołnierzy. Cały batalion zaś ok. 1100 ludzi.
Na cały pułk zaś oprócz opisanych
powyżej batalionów i oddziału pionierów (złożonego z połączonych pionierów
batalionowych) składał się jeszcze spory tabor bojowy i tabor prowiantowy oraz
przede wszystkim sztab, który na stopie pokojowej składał się z
- Komendanta pułku
- 2 wyższych oficerów do spraw broni i nauki strzelania
- 4 kapitanów: adiutanta pułkowego, komendanta pionierów, referenta od spraw mobilizacji i do szczególnych poruczeń.
- 1 lekarza pułkowego
- 1 oficera prowiantowego
- 1 gażystę rachunkowego
- 1 sierżanta prowadzącego gospodarkę pułku
- 1 trębacza
- 1 dobosza
- 2 sierżantów ewidencyjnych
- 1 plutonowego
- 1 kaprala
- 1 sierżanta rachunkowego (pomocnika)
- 1 kaprala (nie wiemy, czy to specjalne powtórzenie czy przypadkiem nie chodziło o kapelana?)
- 1 rusznikarza
- 42 muzykantów
- 15 szeregowców (ordynansi)
Sztab ten wzrastał do ok. 90 ludzi na stopie bojowej.
Pułk liczył więc po mobilizacji ok.
4500 żołnierzy.
ROK 1914
13 PUŁK W STRUKTURACH ARMII
13 Pułk Piechoty wyruszył na
Wielką Wojnę w składzie 10 Brygady Piechoty (którą współtworzył razem z 1
Pułkiem Piechoty z Opawy), która razem z 9 Brygadą (54 i 93 IR) tworzyła 5
Dywizję Piechoty. Ta zaś była razem z 12 Dywizją Piechoty i 7 Dywizją Kawalerii
trzonem I Korpusu (krakowskiego), który stanowił część 1. Armii pod dowództwem
Wiktora Dankla. Nasz pułk był jedynym galicyjskim pułkiem w 5 Dywizji, podczas
gdy sąsiednia 12 Dywizja złożona była z aż 4 pułków, które zasilali poborowi z
Galicji (20, 56, 57 i 100 Pułk Piechoty).
Warto przy okazji odnotować inne jednostki armii austro-węgierskiej, które wchodziły w skład garnizonu krakowskiego. Oprócz Krakowskich Dzieci stacjonował tu m.in. batalion 20. nowosądeckiego Pułku Piechoty, 13 Pułk Strzelców, 16 Pułk Obrony Krajowej, 1 batalion pionierów, itd.
Nie miejsce tu opisywać plany
operacyjne obu stron a zwłaszcza rolę wspomnianej 1. Armii w pierwszych
tygodniach wojny. Odsyłamy więc do następujących, łatwo dostępnych publikacji:
Bator J., Wojna galicyjska, Kraków, 2006
Ostatnia Wojna Austro Węgier, T. 1, Oświęcim, 2015
![]() |
Koszary Arcyksięcia Rudolfa przy ul. Warszawskiej w Krakowie - miejsce stacjonowania 13 Pułku |
BITWA POD KRAŚNIKIEM
1 Armia w połowie sierpnia
koncentrowała się w okolicach Tarnobrzega-Jarosławia-Rawy Ruskiej, skąd miała
wyruszyć na drugi brzeg Sanu i wyprzeć Rosjan z pozycji pod Lublinem. W czasie
gdy kolejne oddziały przybywały na wskazane pozycje wyjściowe, nad granicą
austriacko-rosyjską trwały bardzo krwawe walki kawaleryjskie. To właśnie w
drugiej dekadzie sierpnia 1914 roku Austriacy stracili swoich najlepszych huzarów
i ułanów, którzy starali się wysondować zamiary wroga. Podobnie jak i
rozpoznanie lotnicze, nie przyniosły one zadowalających wyników. Ofensywę wyprzedzającą
(jak nazwano austriacki atak na Lubelszczyznę w sierpniu 1914 roku) trzeba było
rozpocząć niemal na oślep.
Dzień 21 sierpnia był pierwszym dniem, w
którym Krakowskie Dzieci przemierzały ziemie należące do Imperium Rosyjskiego.
Pułk ten wraz z całą 1 Armią przekroczył wówczas graniczną Tanew. Dwa dni
później, 23 sierpnia, doszło do pierwszych walk, które rozpoczęły krwawą
batalie kraśnicką. Tego dnia m.in. 13 pułk odrzucił pod Zaklikowem maszerującą na południe rosyjską 18 dywizję piechoty, która
wycofała się przez Gościeradów pod Kraśnik. Następnego dnia kontynuowano
natarcie na północ, podczas którego „Staszki” zdobyły m.in. Urzędów na pn-zach od Kraśnika.
Niestety pomyślnie rozwijająca się ofensywa, która miała zakończyć się przez
zwinięcie prawego skrzydła Rosjan przez nadchodzące od strony Wisły austriackie
jednostki, została zakończona ze względu na… pospieszny odwrót Rosjan. Bitwa
pod Kraśnikiem została wygrana (jakżeż to wzmocniło morale w pierwszych dniach
wojny!) lecz jej główny cel nie został osiągnięty. Pokonano, lecz nie rozbito
rosyjską 4 Armię. Podczas trzydniowych walk to właśnie I korpus (z 5 ID oraz 46
LID) znajdował się cały czas w ofensywie, tracąc tym samym najwięcej ludzi. W
czasie gdy na wschód od 1. Armii do boju wchodziła austriacka 4. Armia, Wiktor
Dankl maszerował dalej na północ w kierunku Lublina. W nocy z 26 na 27 sierpnia
13 pułk obozował na zachód od drogi prowadzącej z Kraśnika do Wilkołazu. Następnego dnia pułk brał udział w
zdobyciu Kłodnicy i podobnie jak cała 5 ID zaległ przed umocnieniami rosyjskimi
pod Borzechowem. Silny opór Rosjan
skłonił Dankla do wstrzymania na chwilę centrum swojej armii a następnie
zaktywizowania obu skrzydeł w celu
okrążenia rosyjskiej armii (lewe liczyło na wsparcie węgierskiego i pruskiego landszturmu zza
Wisły a prawe współdziałało z 4. Armią w bitwie pod Komarowem). Pomimo
kolejnych sukcesów do Lublina ciągle pozostawało ok. 25 kilometrów. W tym czasie inne rosyjskie armie parły już w
głąb Galicji Wschodniej w kierunku na Lwów (zagrażając odcięciu 1. I 4. Armii
od centrum Galicji) oraz wzmacniali dywizjami rezerwowymi chwiejący się front
pod Lublinem i Zamościem. Z dnia na dzień przewaga materiałowa i operacyjna
przechylała się na stronę cara. 5 września odwrót rozpoczęły dwa korpusy
Dankla: centralny V i prawy X. Natomiast tego samego dnia lewe skrzydło 1.
Armii próbowało jeszcze śmiałymi kontratakami utrzymać jak najdłużej teren
(m.in. odznaczył się wówczas dowódca artylerii 12 krakowskiej dywizji gen.
Jordan-Rozwadowski). Wiktor Dankl zdawał już sobie jednak sprawę, że tylko cud
uratuje go przed wydaniem decyzji o ostatecznym odwrocie całej armii.
Wieści spod Lwowa nie napawały
optymizmem. Aby uniknąć otoczenia (od południa i zachodu), generał Dankl
zarządził 9 września odwrót swojej 1. Armii na druga stronę Tanwi i dalej na
drugi brzeg Sanu. Pozostałe austriackie armie walczące na terenie Galicji
przeszły do odwrotu (i oddały Lwów) 11 września. 13 września cała 1. Armia
znalazła się po drugiej, galicyjskiej stronie zbawczego Sanu. Po niemal trzech
tygodniach ciągłych walk „Krakowskie Dzieci” po raz pierwszy pokazały plecy
rosyjskim żołnierzom. Walki te
przyniosły chwałę i uznanie polskiej społeczności, ale też poważne straty i w
końcu rozczarowujący odwrót.
WRZEŚNIOWY ODWRÓT I OFENSYWA WISŁA-SAN
1. Armia zakończyła odwrót na
pozycjach nad dolnym Dunajcem w okolicach Tarnowa. W tym samym czasie
austro-węgierskie dowództwo doprosiło się wreszcie o pomoc niemieckiego
sojusznika, który wydzielił ze swoich mazurskich sił nową 9. Armię i wysłał ją
do Królestwa Polskiego. Miała ona współdziałać z połową 1 Armii podczas ofensywy,
której celem była środkowa Wisła (w tym samym czasie pozostałe austriackie armie
miały odblokować Przemyśl a następnie skierować się na północ i zamknąć w
lubelskim kotle rosyjskie siły). Planowaną na październik kampanię nazywamy
dzisiaj ofensywą Wisła-San. Rosjanie
przewidzieli jednak plan sprzymierzonych i skutecznie przegrupowali swoje siły,
tak, że naprzeciw niemiecko-austriackich sił w Królestwie stały nowe rosyjskie
dywizje. W okolicach Warszawy pojawiła się odtworzona 2. Armia, natomiast
wzdłuż Wisły skupiły się 4. 5. i 9. Armia. Przewaga na odcinku, który niebawem
miał atakować 13 pułk, należała więc do Rosjan.
![]() |
Sytuacja w dniu 08.10.1914 - 13 Pułk w składzie 5 DP zajmuje pozycje na lewym brzegu Wisły na północ od ujścia Sanu. |
Ofensywa rozpoczęła się 28
września atakiem Niemców (9. Armia). 1 października ruszyła 1. Armia Dankla a 4
października do ataku przeszły kolejne trzy austro-węgierskie armie w Galicji
(które już 9 października odblokowały Przemyśl). Natomiast w Królestwie całość
sił niemieckich zaangażowała się w walki pod Warszawą (mimo trzykrotnej
przewagi Rosjan!) przez co kluczowy przyczółek na Wiśle pod Dęblinem musiała
samodzielnie zdobywać 1. Armia. Niestety
przez wzgląd na niepewną postawę Niemców pod Warszawą, Dankl nie mógł czekać na
posiłki i przyspieszył rozpoczęcie bitwy. Ta zaś trwała 5 dni (22-26
października) i przeszła do historii jako bitwa pod Dęblinem (Iwanogrodem). 7
austriackich dywizji walczyło tam z 15-17 rosyjskimi. Pod Anielinem-Laskami bił
się I krakowski korpus ramię w ramię z 1 Pułkiem Legionów (w ramach 46 Dywizji).
27 września na wieść o odwrocie Niemców, również 1. Armia została zmuszona
wycofać się na południowy-zachód.
Bitwa pod Dęblinem
20 października z przedpola
dęblińskiej twierdzy odeszli na zachód żołnierze niemieccy, pozostawiając
naprzeciw fortecy jedynie I c.k. korpus (z IR 13 w składzie). Stworzona tym
samym luka miała zostać wypełniona następnego dnia przez resztę armii gen.
Dankla podczas jego ataku na rosyjskie siły zmierzające znad nadwiślańskiego
przyczółka pod Kozienicami i Dęblinem. Chciano w ten sposób zniszczyć siły,
które wysunęły się na drugi brzeg rzeki i nie mogły szybko wycofać się do twierdzy.
W tym samym czasie Rosjanie przygotowali swoją ofensywę. Część oddziałów
ruszyła w pościg za wycofującymi się Niemcami, natomiast pozostałe przeprawiały
się na drugi (lewy) brzeg Wisły z zamiarem rozwinięcia wielkiej ofensywy. W
takich warunkach, 22 października doszło do pierwszych starć 1. Armii z
wojskami rosyjskimi pod Dęblinem.
![]() |
Sytuacja z dnia 18.10.1914 - I Korpus (a wraz z nim 5 DP z IR 13 w składzie) trzymają pozycje na północ od ujścia Iłżanki, podczas gdy reszta 1. Armii maszeruje na nowe pozycje. |
![]() |
Pozycje wyjściowe do bitwy w dniu 21.10.1914 - 5 DP skoncentrowana w okolicach Kazanowa na południe od drogi Radom-Góra Puławska. |
Tego dnia I korpus (5, 12 i 46
Dywizji) walczył na linii Czarnolas-Policzna-Zagożdżon
(Pionki) spychając wroga w kierunku Wisły. 5 Dywizja ze swoimi obiema brygadami
(10 Brygada z IR 13 w składzie jako lewa kolumna i 9 Brygada jako prawa
kolumna) atakowała przez Policzną i na zachód od niej, gdzie dostała się pod
ciężki ostrzał rosyjskich strzelców. Podobnie jak sąsiednia 46 DS musiała
przerwać atak. Mimo to większość zadań całej armii zostało wykonanych i optymistycznie
patrzono na powodzenia dalszych działań w dniu następnym.
Niestety Rosjanom udało się przerzucić
w nocy na drugi brzeg kolejne korpusy, które 23 października wzięły udział w
rozpoczynającej się właśnie wielkiej bitwie spotkaniowej. Tego dnia 5 Dywizja
otrzymała rozkaz kontynuowania natarcia na Policzną, przy czym 9 Brygada
czyniła to wraz sąsiadująca po prawej 14 DP, podczas gdy interesująca nas
bardziej 10 Brygada okopywała się nieco dalej na zachód na północnych
przedpolach Anielina przyduszona
ogniem III Korpusu Kaukaskiego. Jeszcze dalej na zachód galicyjskie pułki
wchodzące w skład 12 DP toczyły krwawe boje w lasach pod Augustowem i
Marianowem. Również na tym odcinku frontu ataki czarno-żółtych zostały
powstrzymane. Impet Rosjan był równie silny i wzmagał się z godziny na godzinę.
Co więcej, tego dnia Niemcy poinformowali swoich sojuszników, że będą zmuszeni niebawem
się wycofać, narażając tym samym 1. Armię na okrążenie. Co więcej, pojawiły się
wówczas pierwsze meldunki o przeprawiających się na południe od 1 Armii
jednostkach rosyjskich pod Kazimierzem. Okrążenie mogło nastąpić już
najbliższej nocy.
Następnego dnia (25 X) sektor 5 DP został utrzymany, lecz
ogólna sytuacja na froncie zmusiła Dankla do wydania rozkazu o odwrocie. Dwa
najbliższe dni (25-26) stały się decydującymi dla losów całej bitwy i kampanii.
Pozycje 5 DP pod Policzną i Anielinem były nadal bronione a walki przypominały
coraz częściej wojnę pozycyjną. Sytuacja stała się poważna, gdy na prawe
skrzydło 5 DP uderzyła rosyjska Brygada Strzelców Gwardii oraz 75 DRez.
Większość sił została odrzucona, lecz część żołnierzy powstrzymywała napór
Rosjan zza murów cmentarza w Policznej do czasu przybycia odwodów, które
ustabilizowały sytuację. Atak ten wykazał jednak, że przybierająca na sile
armia rosyjska na lewym brzegu Wisły może w najbliższym czasie zepchnąć
Austriaków.
Około południa 26 października w
obliczu wzmacniającego się naporu Rosjan, a przede wszystkim odsłonięcie lewego
skrzydła 1. Armii spowodowanego odwrotem Niemców, Dankl wydał rozkaz do
odwrotu. W tym czasie jednak ciągle na swoich pozycjach trwała 5 DP, mimo że
sąsiedzi z prawego skrzydła zostali już odrzuceni. Ostatecznie jednak pod
koniec dnia i w dniu następnym cała 1. Armia ruszyła na zachód. Straty całej 1.
Armii szacowano na ok. 40-50 tys. ludzi. Niestety podobnie jak w innych
bitwach, nie wiemy ilu żołnierzy ubyło z szeregów 13 Pułku.
![]() |
Ostatni dzień bitwy 26.10.1914 - 5 DP utrzymuje pozycje pod Policzną |
„Przebyłem Kraśnik i wszystkie
bitwy pod Lublinem, przebyłem odwrót po tych bitwach i zdawało mi się, żem
piekło widział i przebył za życia ale to, com przebył pod Iwangrodem w bitwach
w Policznie, było stokroć straszniejsze, niż piekło"...mówił nam jeden z
rannych, żołnierz 13 pułku krakowskiego - „dziecko Krakowa" – taki cytat,
najpewniej pochodzący z ówczesnej prasy, można znaleźć w relacjach z pola bitwy
pod Dęblinem. Inny wspomina: „Im więcej zbliżamy się do Augustowa, tem: okopy
częściej się napotykają - w okopach tych walczyli „dzieci Krakowa" (13
pułk) i jak ślady wskazują, walczyli dzielnie - wielkie ilości ich wyginęły. Po
bokach szosy trupy już pochowane, lecz dalej w lasy, ku Krasnmu, Zagożdżonowi -
całe stosy ich jeszcze leżą.”
BITWA POD TRZCIANKĄ
Odwrót austriackiej 1. Armii uzależniony był od sytuacji pozostałych armii walczących wokół Przemyśla oraz planów niemieckiego sojusznika. Ten zaś planował bardzo głęboki, sięgający Śląska, odskok, aby dopiero po pewnym czasie zaatakować od północy (Toruń) postępującego przez Królestwo Polskie nieprzyjaciela. Jednakże taki manewr pozbawiłby osłony lewą flankę Dankla. Wycofywanie się razem z Niemcami narażałoby jednak wspomniane armie pod Przemyślem na atak na ich lewą burtę. Ostatecznie wycofywano się na upatrzone pozycje nad Opatówką, które zajęto po 4 dniach forsownych marszów w dniu 31 października. Podczas tego marszu I Korpus zajmował lewą stronę armii i ulokował się ostatecznie pod Górnem oraz na wschód od Kielc. Cała 1. Armia broniła więc niezwykle ważnego odcinka frontu (ok. 90 km) od Kielc do ujścia Sanu, zabezpieczając skrzydła sojuszniczych armii. Za wszelką cenę pozycje te musiały zostać utrzymane - przynajmniej do czasu przygotowania Przemyśla do ponownego oblężenia. Jednakże już pierwsze walki z Rosjanami wykazały, że pozycje te będzie niezwykle trudno utrzymać i apelowano do Szefa Sztabu o zgodę na odwrót w kierunku Nidy. Zgodę otrzymano po kilku dniach walk w dniu 2 listopada.
Według relacji Kwaśnego, w walkach tych zasłużyć się miał 13 Pułk, który walczył w okolicach Trzcianki na stokach Gór Świętokrzyskich.
30 października I i II batalion IR 13 osłaniał odwrót całej 5 Dywizji przez teren Gór Świętokrzyskich nieopodal Łysej Góry. W tym celu zostały one wysłane do nocnego szturmu na Trzciankę aby zatrzymać napór Rosjan i dać czas dywizji na odskok. Podczas odwrotu batalionów (prowadzonego w kierunku Zamkowej Woli) kompania karabinów maszynowych i 7 kompania (d-ca Nowaczek, późniejszego dowódcy II batalionu, przełożony Stefana Kapusty) okopała się nieopodal Trzcianki w celu zatrzymania pościgu. Aż do brzasku oddział ten pozostawał na pozycji narażając się na łatwe otoczenie przez przeważającego wroga. Wedle słów Kwaśnego dopiero o 5:30 zdecydowano się na odwrót, któremu towarzyszył nagły napad Rosjan. Przez las odskoczyła kompania piechoty pozostawiając oddział karabinów maszynowych, którym złożenie „maszynek” musiało zając więcej czasu. Ten zaś stracił mnóstwo żołnierzy i 2 karabiny maszynowe. Udało się jednak wrócić na pozycje pozostałej części pułku, który zajął nowe pozycje na wzgórzach Łagowa. W następnych dniach pułk kontynuował jednak odwrót na zachód przez Chroberz, gdzie przeprawił się przez Nidę, zajął pozycję i znów zastał go rozkaz odwrotu. Dalej przez Aleksandrów, Działoszyce i Słupiów, gdzie pułk wzmocnił batalion zapasowy z Nowego Jiczyna płk Damaski. Ostatecznie pod koniec pierwszej dekady listopada pułk skoncentrował się w okolicach Wolbromia, gdzie miał kilka dni (podobnie jak cała 1. Armia) odpoczynku przed zbliżającymi się zmaganiami, których celem było powstrzymanie rosyjskiego „walca parowego”.
Według relacji Kwaśnego, w walkach tych zasłużyć się miał 13 Pułk, który walczył w okolicach Trzcianki na stokach Gór Świętokrzyskich.
30 października I i II batalion IR 13 osłaniał odwrót całej 5 Dywizji przez teren Gór Świętokrzyskich nieopodal Łysej Góry. W tym celu zostały one wysłane do nocnego szturmu na Trzciankę aby zatrzymać napór Rosjan i dać czas dywizji na odskok. Podczas odwrotu batalionów (prowadzonego w kierunku Zamkowej Woli) kompania karabinów maszynowych i 7 kompania (d-ca Nowaczek, późniejszego dowódcy II batalionu, przełożony Stefana Kapusty) okopała się nieopodal Trzcianki w celu zatrzymania pościgu. Aż do brzasku oddział ten pozostawał na pozycji narażając się na łatwe otoczenie przez przeważającego wroga. Wedle słów Kwaśnego dopiero o 5:30 zdecydowano się na odwrót, któremu towarzyszył nagły napad Rosjan. Przez las odskoczyła kompania piechoty pozostawiając oddział karabinów maszynowych, którym złożenie „maszynek” musiało zając więcej czasu. Ten zaś stracił mnóstwo żołnierzy i 2 karabiny maszynowe. Udało się jednak wrócić na pozycje pozostałej części pułku, który zajął nowe pozycje na wzgórzach Łagowa. W następnych dniach pułk kontynuował jednak odwrót na zachód przez Chroberz, gdzie przeprawił się przez Nidę, zajął pozycję i znów zastał go rozkaz odwrotu. Dalej przez Aleksandrów, Działoszyce i Słupiów, gdzie pułk wzmocnił batalion zapasowy z Nowego Jiczyna płk Damaski. Ostatecznie pod koniec pierwszej dekady listopada pułk skoncentrował się w okolicach Wolbromia, gdzie miał kilka dni (podobnie jak cała 1. Armia) odpoczynku przed zbliżającymi się zmaganiami, których celem było powstrzymanie rosyjskiego „walca parowego”.
![]() |
1. Armia na pozycjach na wschód od Kielc w kierunku ujścia Sanu - 5 DP zajmuje pozycje pod Bielinami |
WALKI NA JURZE KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKIEJ
Obie strony do
maksimum starały się wykorzystać kilka dni względnego spokoju. Teren sprzyjał
cesarsko-królewskim. Austriacy zajęli pozycję na Jurze- pełnej wzgórz, skał,
ostańców, dolin, jaskiń i wąwozów. Ufortyfikowano wiele punktów dominujących w
terenie. Niekiedy pasma skalne zamieniano w prawdziwe twierdze, na szczytach
których instalowano gniazda karabinów maszynowych.
Jak wspominał
wróg – Polak w carskim mundurze:
Wróg zajął dobre stanowisko na skalistych
wzgórzach, oplótł się kolczastym drutem, wykopał szachownicę wilczych dołów,
najeżył dojście zawałami drzewnemi, założył nawet fugasy.
Przedpola
frontu macały tylko kawaleryjskie podjazdy i wysunięte patrole. Tym zaś umknął słynny i śmiały marsz
Piłsudskiego ze swoimi legionistami z północy na południe do Krakowa wzdłuż
szybko zacieśniającego się korytarza – wolnej przestrzeni pomiędzy okopującymi
się Austriakami i nadciągającymi Rosjanami. Oczywiście nie wszyscy legioniści
opuścili plac boju – już niebawem 13 pułk miał ponownie zetknąć się z chłopcami
w maciejówkach, którzy zajęli pozycje w rejonie Bydlina i Krzywopłotów.
Tworzony przez nich IV i VI batalion legionów wchodził w skład 46 Dywizji
Obrony Krajowej, która obok 12 Dywizji Piechoty była wraz z naszą 5 DP
składnikiem I krakowskiego korpusu. Co ciekawe towarzyszami legionistów w
„czterdziestce szóstce” byli cieszynianie z 31 Pułku Obrony Krajowej oraz
krakusi z 16 Pułku Obrony Krajowej.
Zwarcie miało
nastąpić na całej długości frontu – od Częstochowy po Tatry. Między Częstochową
a Skałą zatrzymała się austrowęgierska 1. Armia, która w okolicach tego
ostatniego miasteczka stykała się z 4. Armią Józefa Ferdynanda, mająca za
zadanie bronić Krakowa. Przerwanie frontu pierwszej armii groziłoby nie tylko
oskrzydleniem twierdzy, ale i wdarciem się Rosjan na pruski Śląsk. Naprzeciwko
zbliżała się rosyjska 4. i 9. Armia, która w okolicach Wolbromia rzuciła XIV
Korpus. Piastowskie orle gniazda – Smoleń, Pilica, Ogrodzieniec i Rabsztyn –
miały być więc świadkami zapasów gigantów.
Bitwa pod Gołaczewami - 17.11.1914
14 listopada na
przestrzeni setek kilometrów carscy podoficerowie zadęli w gwizdki, którymi
sygnalizowali rozpoczęcie szturmu. Napór Rosjan w rejonie Krakowa został jednak
przystopowany celnym ogniem baterii fortecznych – sołdaci mogli go odczuć już
na przedpolach wsi Smardzowice, Wierzbno i Wawrzeńczyce. Dalej się nie
poderwali.
Austrowęgierski
sztab generalny nie chciał jednak zostać dłużnym Rosjanom i już na 16 listopada
wyznaczono termin początku kontruderzenia. Tego dnia do ataku ruszyć miała 4.
Armia i prawe skrzydło 1. Armii. 13 pułk powinien więc utrzymać tylko obsadzone
pozycje w rejonie Wolbromia (sztab 5 Dywizji znajdował się wówczas w Kluczach).
Jednak już na następny dzień - 17 XI - Krakowskim Dzieciom wyznaczono zadanie
zdobycia wsi Gołaczewy, a w szczególności
dominującego w terenie kościoła oraz wzgórza 440. Gołaczewy leżą kilka
kilometrów na południowy-zachód od Wolbromia, po prawej stronie linii kolejowej
wiodącej do tej miejscowości.
Pozycje
wyjściowe pułku znajdowały się w lesie naprzeciw celu, w którym skoncentrowały
się wszystkie 4 bataliony pułku w łącznej sile 4000 ludzi.
Pierwszym batalionem
dowodził kapitan Krakówka, drugim major Tomasek, trzecim pułkownik Damaska a
czwartym kapitan Becker. III batalion miał za zadanie atakować w kierunku
kościoła a IV batalion ruszyć na wzgórze 442. Pomiędzy nimi operować miał II
batalion. I batalion – przez wzgląd na szerzącą się pośród jego żołnierzy cholerę
– stanowił odwód pułku. Na prawo od Trzynastki
w kierunku na wzgórze 436 walczyć mieli Honwedzi a z lewej strony (po drugiej
stronie nasypu kolejowego) Pułki 54 i 93.
Nim rozpoczął
się generalny szturm o godzinie 13.00 – padł na minutę przedtem ugodzony
zabłąkaną kulą dowódca pułku - płk Josef Krasser. Zaraz po sygnale do ataku
padł kolejny wysoki oficer, major Tomasek, dowódca jednego z batalionów. Bój
był bardzo zażarty, wysokie straty w szeregach batalionów czynił ogień
flankowy, gdyż Rosjanie urządzili sobie wiele wysuniętych punktów oporu.
Zdławił je atak IV batalionu. Tymczasem III batalion obsadził cmentarz a do
godziny 16.00 udało się zdobyć całe wzgórze 442 oraz wieś Gołaczewy. W niektórych
domach zabarykadowali się jednak Rosjanie. Upór Moskali zmusił więc Trzynastaków
do przenocowania na pobliskim cmentarzu. Komendę nad pułkiem objął płk.
Damaska. Walki tego dnia były jednymi z nielicznych zakończonych powodzeniem
przez stronę austrowęgierską.
Bitwa o Chełm - 18.11.-22.11. 1914
Mimo to Sztab Generalny planował kontynuowanie
ofensywy i uważał, że nadchodzące dni mogą zadecydować o zwycięstwie w całej
wojnie. Rozochocony zwycięstwem 13 Pułk otrzymał rozkaz zdobycia miejscowości Chełm
leżącej na południe od Wolbromia na drodze z Gołaczewów. Wzdłuż tej drogi
atakowały bataliony I i II a III batalion (Koniakowski) na prawo od gościńca.
Tym razem IV batalion (Becker, którego po zranieniu zastąpił kpt Filimowski)
tworzył pułkową rezerwę. Stopniowo pułk osuwał się naprzód spychając na wschód
jednostki rosyjskie (45 Dywizja Piechoty, którą musiały wesprzeć w końcu 1. I 3.
Pułk Strzelców Lejb-Gwardii)
Walki o tę
niepozorną miejscowości przeciągnęły się na kilka dni – kolejne szturmy i
kontrataki przeplatane były zajmowaniem pozycji, okopywaniem się i odpieraniem
natarć wroga. Co ciekawe, walki w dniach 21-22 listopada, toczyły się przy
niespodziewanym ataku mrozu. Temperatura spadła do -10 a nawet – 15
stopni. W walkach tych brał udział
również 31 pułk obrony krajowej z Cieszyna. Czesi i Polacy aktywnie włączyli
się w walkę o miasteczko. Wśród przeciwników, czyli kolejnym oddziałom Korpusu Gwardii, znalazł się w tych dniach major Alfred Knox, autor wspomnień With the Russian Army: 1914-1917.
Podczas
decydującego boju – jak zanotował autor 13
Pułku na Polu Chwały – kompania karabinów maszynowych została odcięta na
przedpolu miejscowości. Przez niemal cały dzień kilkudziesięciu żołnierzy
leżało jak na widelcu doskonale wstrzelanych carskich żołnierzy. Na otoczonych
jedynie niskim kamiennym wałem Polaków, spadł grad pocisków z niemal trzech
stron. Bardzo szybko z walki Rosjanie wyeliminowali obsługę Schwarzlosów, które
zostały też uszkodzone. W pewnym momencie walka zamieniła się w polowanie, a
raczej odroczone rozstrzelanie. Co chwilę padał kolejny żołnierz trzynastki.
Niektórym zaczął udzielać się strach o własne życie, a huk i padające odłamki
odbierały resztki świadomości. Na domiar złego na tym prowizorycznym stanowisku
pojawił się ogień, który zajął słomę, służącą wcześniej Rosjanom do wyścielenia
okopów. Niemal w ostatniej chwili kompanię uratowała austriacka artyleria,
która zmasowanym ogniem zasłoniła odwrót pozostałych przy życiu
żołnierzy.
Walki pozycyjne - przełom listopada i grudnia 1914 r.
W końcu Chełm zostaje zdobyty a pułk przeniósł się dalej, przez Bydlin (gdzie dopiero co walczyli Legioniści) do Domanowic i Strzegowej. Tu na dłuższy czas „Krakowskie Dzieci” zalegli w okopach i wzięli udział w prawdziwej wojnie pozycyjnej. Towarzyszyli im (na lewej flance) prawdziwi krakowscy sąsiedzi, czyli 16 Pułk Obrony Krajowej. 2 grudnia ci ostatni odparli silny szturm rosyjskiej piechoty. Cały czas dochodziło do utarczek patroli, zasadzek na rosyjskich piechurów, którzy zapuszczali się do chałup na ziemi niczyjej, czy strzelaniu do reflektorów, które szperały nocą po pozycjach austriackich. W grudniu (kiedy dokładnie, nie wiemy) 13 Pułk został przerzucony przez Ogrodzieniec, Giebło do Pilicy, gdzie zajął nowe pozycje (przy okazji butnie stawiając się administratorowi zamku, który chciał Trzynastaków ulokować - jak Rosjan - w izbach służby).
![]() |
Zamek w Pilicy - stan z 1916 roku; fot. www.bildarchivaustria.at |
POZYCJE NAD NIDĄ
Przełomem dla walk na froncie wschodnim okazała się bitwa pod Limanową (2-12 grudnia), w której zmuszone do odwrotu zostało prawe skrzydło rosyjskie, zmierzające do obejścia Krakowa od południa. Niepowodzeniem zakończyła się również druga próba zdobycia Twierdzy (w listopadzie Rosjanie atakowali od pn-wsch lewym brzegiem Wisły a teraz od pd-wsch prawym brzegiem). Tym samym pozycje Rosjan na przedpolach Jury zostały niebezpiecznie zagrożone. Zdecydowali się więc 15 grudnia opuścić okopy i wycofać za Nidę - lewy dopływ Wisły. "Krakowskie Dzieci" - podobnie jak cała 1. Armia - ruszyły więc w pościg przez Zarnowice, Przysiekę, Florentynów, Koryczany, Wodzisław, Niegosławice aż do Mokrzysk Dolnych, w których dosięgła ich artyleria rosyjska, osłaniająca odwrót. Nida była już blisko.
Bitwa pod Kijami - 20/21 grudnia
Na całym froncie 1. Armii starano się sforsować rzekę. Celem 5. Dywizji (a więc i IR 13) było miasteczko Chmielnik a wcześniej Kije (noc z 20 na 21 grudnia), do ataku na które trzeba było najpierw zając pozycje koło Motkowic. Na wysokości Trzynastki przerzucona była przez Nidę wąska kładka, którą żołnierze mogli pokonywali gęsiego (oczywiście pod ostrzałem). Kiedy jednak Rosjanom udało się zniszczyć tę przeprawę, ich ogień nagle ustał. Udało im się dzięki temu wciągnąć w pułapkę c.k. żołnierzy...
Tak więc 5. Dywizja i sąsiednia 46 LID (nacierając na Pińczów) zajęła w końcu lewy brzeg rzeki. Niestety wówczas rozpoczęła się nawała ogniowa, która zniszczyła zbudowane naprędce mosty i odcięła dywizje od posiłków i zaopatrzenia. Natomiast rosyjski kontratak wyparł landszturmistów z powrotem na wschód, co poważnie zagroziło i "naszej" dywizji. Z czasem również i 5. Dywizja otrzymała rozkaz odwrotu. Największe straty poniósł 1. Pułk Piechoty (z "naszej" 10. Brygady), który osłaniał odwrót i odpierał kontrnatarcie, które miało na celu zniszczenie sił austrowęgierskich zaskoczonych podczas wycofania. Wedle słów Kwaśnego na drugi brzeg wrócić miało tylko 3 oficerów i 16 szeregowych. Reszta została nie tylko skoszona ogniem karabinów maszynowych, ale i potopiła się w rzece oraz otaczających pobojowisko bagnach. Pierwsza próba sforsowania Nidy zakończyła się klęską. Zaangażowany I Korpus miał stracić 5700 ludzi, z czego aż 3000 jeńców.
![]() |
Front nad Nidą w 2 połowie grudnia 1914 r. - zaznaczono miejscowość Motkowice i Kije |
![]() |
Kappenabzeichen "Weihnachten im Felde 1914" (święta Bożego Narodzenia w polu") 1. Armii |
Cofnęli się Moskale na 2-3 tysiące kroków za bagna i zachowywali się zupełnie biernie. Znakomite okopy i bagnisty teren Nidy kryły ich przed atakiem i oprócz względnej wymiany strzałów między patrolami, zapanował po obu stronach Nidy spokój.[Kwaśny]
Warto dodać, że zimę nad Nidą spędzili także Legioniści, którzy zostawili znacznie więcej wspomnień. Monotonię, ale też momentami wielkie niebezpieczeństwo, świetnie opisał Felicjan Sławoj-Składkowski w Moja służba w brygadzie.
Na początku lutego dowództwo nad pułkiem przejął (lub zostało to tylko formalnie potwierdzone) pułkownik Hauser. Natomiast już 12 lutego 1915 roku 13 Pułk został wycofany z frontu nad Nidą. Na wzgórzach nieopodal Wodzisławia oddział przedefilował przed dowódcą I Korpusu, który pożegnał się z Trzynastką. Następnie "Krakowskie Dzieci" wyruszyły do Miechowa, gdzie czekały na nich już wagony...
ROK 1915
KARPATY 1915
Na przełomie 1914 i 1915 roku
walki nie ustawały również na przełęczach karpackich. Od Beskidu Niskiego po
Bukowinę rozciągał się górski front, w który zaangażowanych były setki tysięcy
żołnierzy obu stron. Celem Rosjan było sforsowanie gór i inwazja na węgierskie
prowincje monarchii. Militarne zwycięstwo miało zostać przekute na polityczny
tryumf – spodziewano się załamania morale i szybkiej kapitulacji Austro-Węgier.
Tak się jednak nie stało. Zacięta obrona, ekstremalne warunki pogodowe, pomoc niemieckiego
sojusznika, a w końcu elastyczne żonglowanie austriackimi oddziałami, umożliwiły
obronę górskich pozycji.
Nad długim odcinkiem karpackiego
frontu czuwał generał kawalerii Pflanzer-Baltin, który już jesienią 1914 roku
wykazał się ogromnym hartem ducha. Nie tylko nie oddał inicjatywy Rosjanom, ale
i pokusił się w październiku o odbicie Czerniowiec i zagrożenie Stanisławowi.
Austriackie dowództwo widziało w jednostkach stacjonujących w Karpatach siłę
zdolną ruszyć na północ i odblokować oblegany od listopada Przemyśl. Tymczasem
również pokonani pod Krakowem i Limanową Rosjanie postanowili szukać szczęścia na górskich
szczytach. W ten sposób przez kilka zimowych i wiosennych miesięcy 1915 roku
doszło do serii zaciętych walk, zwanych już w literaturze "bitwami karpackimi".
Wziął w nich udział również 13 pułk. Pierwsza bitwa karpacka rozpoczęła się 23
stycznia 1915 r. od uderzenia armii austriackich na północ. W czasie tych walk
Austriaków wspierało kilka niemieckich dywizji.
Kilka dni później ruszyła kontrofensywa rosyjska, która do 5 lutego
wyparła Austriaków z zajętych wcześniej terenów. Kiedy 8 lutego dowództwo austriackie
wydało rozkaz wstrzymania ofensywy, do Twierdzy Przemyśl brakowało im jedynie 70 km.
Największe sukcesy osiągnięto na wschodnim odcinku frontu ciągnącym się aż do
granicy rumuńskiej, nad którym bezpośrednio czuwał Pflanzer-Baltin. Jego grupa
złożona do tej pory jedynie z jednostek landszturmu (w tym II Brygady Legionów) została przed
ofensywą wzmocniona 3 dywizjami chorwackimi. To właśnie wówczas Legioniści
zdobyli słynną Kirlibabę i ruszyli odwojowywać Bukowinę. 17 lutego siły
Pflanzer-Baltiny odbiły stolicę tej prowincji – Czerniowce i przekroczyły Prut.
Sukcesy zanotowano również na lewym skrzydle grupy Pflanzer-Baltina: jego
wojska odbiły Kołomyję (16 lutego) i ruszyły na Stanisławów, który zdobyły
wojska niemieckie 20 lutego. Dalszy napór zmusił do wycofania się Rosjan na tym
odcinku frontu na linię Dniestru. W przeciwieństwie więc do zakończonej klęską
ofensywy w Beskidzie i Bieszczadach, lutowa kampania Pflanzer-Baltina we
wschodnich Karpatach i na Bukowinie okazała się wielkim sukcesem. Nie tylko spędzono
wroga z północnych stoków gór, ale i odbito południowo-wschodnią Galicję,
rozbijając przy tym lewe skrzydło Rosjan.
Delatyn-Nadwórna-Kałusz - luty 1915
W tych trudnych zimowych
miesiącach sztab generalny przypomniał sobie o 5 Dywizji Piechoty, w skład
której nadal wchodził 13 pułk. 15
lutego wagony ruszyły z Miechowa na południe, przez Wiedeń i Budapeszt na węgiersko-galicyjskie pogranicze. Pułk wyładowano w Huszt skąd ruszył kolejką do Marmaros-Sziget a następnie Delatynia (który
odbito dzień wcześniej), do którego dotarł 20 lutego (wg Kwaśnego-22 lutego). Trzynastka Niemal z marszu ruszyła do boju na lewym skrzydle grupy Pflanzer-Baltina na styku z Armią Południową Linsingena. Wyznaczono jej za cel
zdobycie miasteczka Nadwórna (o które w 1914 walczyli legioniści). W walkach tych
5 Dywizja Piechoty współdziałała m.in. z 10 Dywizją Kawalerii i 5 niemiecką Dywizją
Kawalerii (pod wspólnym dowództwem GdK Freiherra Marschalla).
Oddziały dotarły przez Łojową do
Nadwórnej, którą prawie do połowy żywioły rusofilskie spaliły i splądrowały.
Miasto, przeważnie przez Żydów zamieszkane, robiło wrażenie nad wyraz
przygnębiające. Na ulicach walały się jeszcze różne sprzęty domowe i strzępy
ubrań. Ciasne i małe uliczki zawalone były materacami, szczątkami rozbitych
mebli i naczyń kuchennych. Skutki gospodarki rosyjskiej. [Kwaśny]
Następnie - w ramach ogólnej ofensywy w kierunku Dniestru - pułk ruszył na
północny-zachód osiągając w trakcie bardzo uciążliwego marszu (roztopy)
przedpola Kałusza. Pułk obsadził wzgórze nr 403 na wschód od wsi Bereźnica.
Odwołano jednak pierwotny rozkaz nocnego szturmu na Kałusz i w dniu 26 lutego
skierowano część pułku (I batalion) razem z węgierskimi huzarami na północny-wschód w celu obejścia
miasta i zdobycia mostów na Łomnicy w Wistowej. Nad ranem 27 lutego dwie kompanie batalionu i komp. km okopały się na drugim brzegu rzeki zabezpieczając tym samym mosty i przygotowując się do odparcia kontrataku z Podhorek. Mimo jego odparcia już 1 marca batalion został wycofany na wzgórza wokół Bednarowa na wschodzie. Pozycje te miały się lada chwila stanąć na linii rosyjskiego natarcia...
![]() |
Okolice Kałusza, wokół którego walczył 13 Pułk pod koniec lutego 1915 r. |
Odwrót i walki pod Ottynią- marzec 1915 r.
Tymczasem pod koniec lutego
ruszyła druga austriacka ofensywa, której celem był ratunek ginącemu
Przemyślowi. Tym razem ciężar walk spadł na przerzuconą w Bieszczady z
Królestwa 2. Armię. Rosyjskie przeciwnatarcie również i tym razem zastopowało
marsz poddanych Franciszka Józefa. Ostatnią deską ratunku dla załogi Twierdzy
była grupa Pflanzer-Baltina. Jednak to właśnie ją na cel obrali sobie Rosjanie
przygotowując nowe natarcie. Ich powodzenie miało zależeć od przecięcia linii
kolejowej Delatyn – Korosmezo a tym samym odcięcia armii Pflanzer-Baltina od
Węgier i sąsiadującej od lewej Armii Linsingena. Kluczem były pozycje obsadzone
przez 5 Dywizję. Rosyjski atak został wyprowadzony od Doliny i Kałusza w stronę
Sołotwiny.
W ostatniej chwili I batalion 13 Pułku został wyprowadzony ze strefy rosyjskiego natarcia i ruszył nocą 4 marca na wschód w kierunku Stanisławowa. Jednak mniej szczęścia miał II i IV batalion, który poniosły olbrzymie straty w walkach z Rosjanami (z IV miało przebić się tylko 80 ludzi). Ze Stanisławowa pułk pomaszerował na południe przez Chomiaków, Tyśmieniczany do Kamiennej, gdzie cała 5 Dywizja odpoczęła. Następnie przez Winograd dotarła do Hawryłówki, w której wreszcie oddziały dłużej odpoczęły. Po raz kolejny pieczę nad pułkiem przejął płk Damaska.
Jednak już 7 marca nakazano II i połowie IV batalionu odejść do Ottynii na pn-wsch. Na miejscu pozostawiono I baon. Maszerujący 13 Pułk miał wesprzeć obronę miasteczka, do którego od strony Stanisławowa zbliżały się rosyjskie pułki. Tymczasem własna 15. Dywizja utknęła gdzieś w zaspach i śnieżycy. Rozpoczął się wyścig z czasem, o to, która ze stron szybciej uzyska przewagę pod Ottynią. To jednak Rosjanom udało się niemal okrążyć pozycje Austriaków i zmusić do odwrotu niemiecką kawalerię aż pod Obertyn. Ponownie IV batalion został niemal rozbity a II poniósł wielkie straty. Kompania karabinów maszynowych straciła swoje "maszynki". Dowództwo austriackie rozkazało na koniec przeprowadzić resztkom 13 Pułku szturm na wzgórze Krzywotuły bez uprzedniego przygotowania artyleryjskiego. Jak wspomina Kwaśny Rosjanie podpuścili "Krakowskie Dzieci" na 30 metrów po czym....wiadomo. Pułk został niemal rozbity. Jednak jego resztki wraz z pozostałymi pułkami z dywizji (53 i 93) bronili pozycji do końca marca.W tym czasie stan pułku był stale uzupełniany. Jednym z żołnierzy był Mikołaj Hercuń, autor wspomnień Rakiety nad frontami, który 15 marca trafił na pozycje pod Ottynią.
W wyniku walk zajmująca ten rejon grupa Marschalla została zmuszona
do odwrotu a Rosjanie ponownie przekroczyli w okolicach Jezupola Dniestr i
zajęli Stanisławów. W połowie marca walki toczyły się o bardzo ważną podgórską
strefę, której kontrola zapewniała swobodne wyprowadzanie wojsk z gór w
kierunku Dniestru. Ostatecznie w dniach 17-18 marca zatrzymano rosyjską
ofensywę stabilizując front na linii Bystrzyca-Ottynia-Niezwiska-Dniestr. 18
marca Pflanzer-Baltin zreorganizował swoją 7. Armię na cztery grupy. 9 Brygada (w
skład której wchodził 13 i 93 pułk) wchodziła w skład grupy
Ljubicica, która z kolei tworzyła z innymi grupami XIII Korpus von Rhemena.
W czasie tych walk dopełniła się
agonia Twierdzy Przemyśl, która skapitulowała 22 marca.
Chcąc wykorzystać sytuację, szok
po upadku Przemyśla, Rosjanie podjęli kolejną, trzecią już ofensywę, która do
historii przeszła jako Bitwa Wielkanocna. Tym razem Rosjanie planowali przebić się
przez 2. Armię w Bieszczadach i wejść na tyły niemieckiej Armii Południowej i
7. Armii. Walki rozpoczęły się już 20 marca, lecz na początku kwietnia 2. Armia
celowo wycofała się na południowe przedpola gór. Tym samym Rosjanie zmienili
swoje plany i uderzyli na zachód, sąsiadującą od lewa z 2. Armią, 3. Armię.
Mimo zaciętych szturmów, Austriacy utrzymali pozycje.
Spokojny kwiecień - wizyta Arcyksięcia Karola
13 Pułk – jak i cała 7.
Armia – nie brała udziału w tych operacjach. 31
marca 13 Pułk odszedł do Obertyna (zastąpili go krakusi z 16 LIR), w
którym spędził pierwszą frontową Wielkanoc. Następnie koleją przez
Kołomyję i Horodenkę dotarli do Wereczanki. Stale zbliżali się do
stolicy Bukowiny - Czerniowiec. W tej okolicy natrafili na słynne oddziały żandarmów, które bez wsparcia regularnych oddziałów, od jesieni 1914 roku stawiały czoła Rosjanom. Ci ostatni wyznaczyli sporą nagrodę za głowę ich dowódcy - Russa. 14 kwietnia 13 Pułk wkroczył do Czerniowiec i po raz pierwszy od sierpnia 1914 roku zatrzymał się w większym mieście. Jednak już 17 kwietnia Pułk przerzucono ponownie do Delatynia. Tym razem jednak powód był nieco weselszy. Otóż 21 kwietnia Dywizję wizytował następca tronu - Arcyksiążę Karol, który spotkał się z "Krakowskimi Dziećmi".
A tak owe niekończące się marsze wspomina wspomniany Hercuń:
Uff! Od ciągłych marszów nogi powłaziły mi do brzucha i ugniatają żołądek. Łazimy i łazimy i niema nawet nadziei, że to się wreszcie skończy. Sprowadzili pułk z nad Nidy pod Stanisławów, stąd "cofnęli" go pod Ottynię - z Ottyni powędrowaliśmy do Obertyna, aby po jednym dniu wrócić do Korszowa. Z Korszowa - wio! - do Werenczanki, stąd pieszo do Pohorylówki, retour do Czerniowej, aby znów, powrotną drogą, z malutkimi zboczeniami, powalić do Rarańczy przez Toporowce. Z Rarańczy zasię - widocznie by nie wyjść z wprawy - jazda z powrotem do Toporowiec. Przypuszcza, że chodzi o pobujanie przeciwnika, iż takie strasznie wielkie siły przesuwa się na ten front do ofensywy, aby odciągnąć go od miejsca, gdzie się ma naprawdę uderzyć. Dobry kawał, ale dlaczego koniecznie naszym właśnie kosztem?
Wprawdzie pogoda cudna, bajeczne widoki po drodze, ładne typy - cóż kiedy to ciągłe łażenie tam i z powrotem (słusznie nazywają Pflanzer-Baltin "bald hin-bald her") przy akompaniamencie skrzypienia pomęczonych kości. tak samo kością staje w gardle, jak to wieczne, stereotypowe "nema, zabrały", słyszane w każdej niemal chacie chłopskiej.
A tak owe niekończące się marsze wspomina wspomniany Hercuń:
Uff! Od ciągłych marszów nogi powłaziły mi do brzucha i ugniatają żołądek. Łazimy i łazimy i niema nawet nadziei, że to się wreszcie skończy. Sprowadzili pułk z nad Nidy pod Stanisławów, stąd "cofnęli" go pod Ottynię - z Ottyni powędrowaliśmy do Obertyna, aby po jednym dniu wrócić do Korszowa. Z Korszowa - wio! - do Werenczanki, stąd pieszo do Pohorylówki, retour do Czerniowej, aby znów, powrotną drogą, z malutkimi zboczeniami, powalić do Rarańczy przez Toporowce. Z Rarańczy zasię - widocznie by nie wyjść z wprawy - jazda z powrotem do Toporowiec. Przypuszcza, że chodzi o pobujanie przeciwnika, iż takie strasznie wielkie siły przesuwa się na ten front do ofensywy, aby odciągnąć go od miejsca, gdzie się ma naprawdę uderzyć. Dobry kawał, ale dlaczego koniecznie naszym właśnie kosztem?
Wprawdzie pogoda cudna, bajeczne widoki po drodze, ładne typy - cóż kiedy to ciągłe łażenie tam i z powrotem (słusznie nazywają Pflanzer-Baltin "bald hin-bald her") przy akompaniamencie skrzypienia pomęczonych kości. tak samo kością staje w gardle, jak to wieczne, stereotypowe "nema, zabrały", słyszane w każdej niemal chacie chłopskiej.
![]() |
Sytuacja na froncie wschodnim w kwietniu 1915 r. - po bitwach karpackich a przed ofensywą gorlicką |
Przełamanie gorlickie - walki w dolinie Bystrzycy i pod Maniową
Skończyła się chwilowa laba dla Trzynastki. Już
następnego dnia (22.04.) pułk przemaszerował do Zielonej, gdzie
doszlusowano do niego nowy batalion przybyły z kadry oraz wydano wyposażenie
ułatwiające walkę w górach (ciekawe co?). Następnie ruszył dalej do Huty (na pn-zach), w której dołączył do 93 Pułku oraz 8, 9 i 16 Batalionu Strzelców Polowych (FJB) . Tam do żołnierzy przemówił sam Pflanzer-Baltin (dowódca 7. Armii), który powierzył tej grupie (d-ca GM Weiss) bardzo ważne zadanie. Doliną Łomnicy mieli oni ruszyć na północ
w kierunku Kałusza (pod którym walczyli już pod koniec lutego). Ruszyli
28 kwietnia. Drogi w tych okolicach były fatalne a marsz uciążliwy - narzekają na niego zarówno Kwaśny jak i Hercuń. Co więcej ten ostatni wspomina:
Maszerujemy szlakiem Legionów i sprawiedliwie oceniamy ogrom ich pracy i trudów, zmuszeni osobiście próbować tego samego. Nam ciężko, mimo iż idziemy drogą już przetartą, dość dobrą, cóż dopiero wycierpieć musieli biedacy, nie mając ani drogi, ani prawie żadnych środków, a takich wrogów do pokonania jak mróz, śnieg, niedostępność gór i siły przeciwnika.
Wreszcie po północy 2 maja oddziały dotarły na pozycje w okolicach wzgórza 1138. Po krótkim odpoczynku (a nawet wysłuchaniu napomnień księdza!) 13 Pułk ruszył o 4.45 do walki. Uderzenie zakończyło się sukcesem, za cenę wielkich strat wyparto Moskali. Pułk się okopał i przez kilka następnych dni prowadził dalsze walki z nacierającymi tu Moskalami (odbił m.in. wzgórze Hrymków, 1125 m).
Maszerujemy szlakiem Legionów i sprawiedliwie oceniamy ogrom ich pracy i trudów, zmuszeni osobiście próbować tego samego. Nam ciężko, mimo iż idziemy drogą już przetartą, dość dobrą, cóż dopiero wycierpieć musieli biedacy, nie mając ani drogi, ani prawie żadnych środków, a takich wrogów do pokonania jak mróz, śnieg, niedostępność gór i siły przeciwnika.
Wreszcie po północy 2 maja oddziały dotarły na pozycje w okolicach wzgórza 1138. Po krótkim odpoczynku (a nawet wysłuchaniu napomnień księdza!) 13 Pułk ruszył o 4.45 do walki. Uderzenie zakończyło się sukcesem, za cenę wielkich strat wyparto Moskali. Pułk się okopał i przez kilka następnych dni prowadził dalsze walki z nacierającymi tu Moskalami (odbił m.in. wzgórze Hrymków, 1125 m).
Rozlokowani w trudnym, górzystym terenie, w którym kolejne pozycje odcięte były od siebie jarami, strumieniami i wierzchołkami, żołnierze 13 Pułku musieli stawić czoła wspomnianej ofensywie. Najpierw natarcie Rosjan spadło na pozycje 4 kompanii Łonickiego wspartej oddziałem KM. Burza, która rozpętała się nad pozycjami obrońców, utrudniła obserwacje przedpola i prowadzenie ognia. Od całkowitego zniszczenia oddziału, uratował tylko rozkaz generalnego odwrotu. Niestety zapanował chaos i jednostki obsadzały nowe pozycje bez ładu i składu, często nie wiedząc o sobie nawzajem. CO więcej 2 kompania otrzymała rozkaz dopiero co opuszczonych pozycji. Została jednak przy tym otoczona przez Rosjan a próbujący poderwać żołnierzy do szturmu oficer Liewehr padł zabity. Zaraz potem do niewoli trafiła także 8 kompania. Na kontratak ostatecznie nie zdecydował się d-ca pułku Damaska, który przybył na pozycje z batalionem strzelców cesarskich. W rękach Moskali pozostawiono kilkuset jeńców z Krakowa.
W tym czasie rozlokowany nieco dalej IV batalion również został zdziesiątkowany podczas ataku na górę Jawornik (pod Jabłonką).
Pułk ruszył następnie w kierunku Maniawy a następnie otrzymał rozkaz zdobycia miasteczka Sołotwiny. Pozycje rosyjskie były jednak zbyt silne. Postanowiono się okopać i czekać. Jednakże 17 maja o 8.00 rano Rosjanie ponownie ruszyli do szturmu zagarniając na kolejnych pozycjach coraz to nowe kompanie pułku. Oddział ogarnął chaos, wróg atakował już flanki a także od tyłu. Przez cały dzień żołnierze próbowali odskoczyć na bezpieczną odległość i przygotować obronę, lecz nie było im to dane. Całodzienny odwrót kosztował pułk wielu zabitych i zagarniętych do niewoli. Dopiero nocą udało im się odskoczyć i zebrać do kupy ocalałe resztki kompanii. Wynik majowej operacji był dla Trzynastki tragiczny:
Żyje się teraz tylko nadzieją obiecanego dłuższego odpoczynku, zarobionego nadludzkimi wysiłkami i ofiarami. W pół miesiąca zostało z całego, pełnego pułku [3-4 tys.] 800 do 1000 ludzi. Po ostatnim rozbiciu 17 bm. jeden baon prawie nie istnieje, drugi baon ma mniej jak połowę stanu, przykładem nasza kompania, która w jednym dniu straciła 30 ludzi, a więc 1/3. Trzeci baon trzyma się jako tako, a czwarty rozbity. Czyli, że pułk, który niedawno szedł jeszcze ze śpiewem w bój, przedstawia obecnie zlepek ludzi, głodem i niepowodzeniem zdemoralizowanych i przygnębionych, trzymających się razem resztkami wbitej dyscypliny i przywiązaniem do cyfry i towarzyszy. [Hercuń]
Tak więc podczas gdy pod Gorlicami doszło do najbardziej spektakularnego przełamania frontu w całym 1915 roku, na odcinku Pflanzer-Baltina nastąpiło kolejne, czwarte już w tym roku, uderzenie Rosjan. Planowali oni odciążyć tym samym spychane na wschód jednostki w Galicji Zachodniej. Rosjanie przekroczyli ponownie Dniestr i zepchnęli grupę FZM Ljubicica (w skład której wchodził 13 pułk) na południe (co opisano powyżej), zatrzymując się dopiero na linii Nadwórna-Kołomyja-Czerniowce. Energiczne działania obronne Pflanzer-Baltina i przybycie na pomoc III Korpusu z 3. Armii uratowało sytuację. Jednak w przeciwieństwie do pozostałych odcinków frontu, w Karpatach Wschodnich aż do czerwca obie strony nie osiągnęły zdecydowanej przewagi.
W tym czasie rozlokowany nieco dalej IV batalion również został zdziesiątkowany podczas ataku na górę Jawornik (pod Jabłonką).
Pułk ruszył następnie w kierunku Maniawy a następnie otrzymał rozkaz zdobycia miasteczka Sołotwiny. Pozycje rosyjskie były jednak zbyt silne. Postanowiono się okopać i czekać. Jednakże 17 maja o 8.00 rano Rosjanie ponownie ruszyli do szturmu zagarniając na kolejnych pozycjach coraz to nowe kompanie pułku. Oddział ogarnął chaos, wróg atakował już flanki a także od tyłu. Przez cały dzień żołnierze próbowali odskoczyć na bezpieczną odległość i przygotować obronę, lecz nie było im to dane. Całodzienny odwrót kosztował pułk wielu zabitych i zagarniętych do niewoli. Dopiero nocą udało im się odskoczyć i zebrać do kupy ocalałe resztki kompanii. Wynik majowej operacji był dla Trzynastki tragiczny:
Żyje się teraz tylko nadzieją obiecanego dłuższego odpoczynku, zarobionego nadludzkimi wysiłkami i ofiarami. W pół miesiąca zostało z całego, pełnego pułku [3-4 tys.] 800 do 1000 ludzi. Po ostatnim rozbiciu 17 bm. jeden baon prawie nie istnieje, drugi baon ma mniej jak połowę stanu, przykładem nasza kompania, która w jednym dniu straciła 30 ludzi, a więc 1/3. Trzeci baon trzyma się jako tako, a czwarty rozbity. Czyli, że pułk, który niedawno szedł jeszcze ze śpiewem w bój, przedstawia obecnie zlepek ludzi, głodem i niepowodzeniem zdemoralizowanych i przygnębionych, trzymających się razem resztkami wbitej dyscypliny i przywiązaniem do cyfry i towarzyszy. [Hercuń]
Tak więc podczas gdy pod Gorlicami doszło do najbardziej spektakularnego przełamania frontu w całym 1915 roku, na odcinku Pflanzer-Baltina nastąpiło kolejne, czwarte już w tym roku, uderzenie Rosjan. Planowali oni odciążyć tym samym spychane na wschód jednostki w Galicji Zachodniej. Rosjanie przekroczyli ponownie Dniestr i zepchnęli grupę FZM Ljubicica (w skład której wchodził 13 pułk) na południe (co opisano powyżej), zatrzymując się dopiero na linii Nadwórna-Kołomyja-Czerniowce. Energiczne działania obronne Pflanzer-Baltina i przybycie na pomoc III Korpusu z 3. Armii uratowało sytuację. Jednak w przeciwieństwie do pozostałych odcinków frontu, w Karpatach Wschodnich aż do czerwca obie strony nie osiągnęły zdecydowanej przewagi.
Czerwcowa ofensywa nad Dniestr - Ottynia
To właśnie z tego okresu pochodzą
pierwsze wspomnienia szeregowego Stefana
Kapusty z podkrakowskich Wołowic, który na początku 1915 roku został
zmobilizowany do 13 pułku. Po odbyciu szkolenia w Nowym Jiczynie, trafił 25
maja do Delatyna, by ostatniego dnia miesiąca przejść swój ogniowy chrzest w
okolicach Zielonej (jako żołnierz 8 kompanii w II batalionie). Co ciekawe, cała trójka pamiętnikarzy 13 Pułku wspomina właśnie maj 1915
roku jako okres, w którym cierpieli nieopisane katusze głodu. 7 Armia musiała
wtedy przezywać prawdziwe braki zaopatrzeniowe. Kiedy już na pozycje trafiła
zupa, mogła składać się z „gorącej wody, świeżych pączków jodłowych, soli i
tytoniu” [Hercuń]. "Brak chleba, dawali po garści okruchów na dobę na żołnierza i to spleśniałych, prawie że proch nie chleb, brak tytoniu, po 1 papierosie na dzień(...)". [Kapusta]
Nowym dowódcą 13 Pułku został (najprawdopodobniej) pułkownik Połczyński a lubiany Damaska wrócił do dowodzenia II batalionem.
Nowym dowódcą 13 Pułku został (najprawdopodobniej) pułkownik Połczyński a lubiany Damaska wrócił do dowodzenia II batalionem.
IKC, 22.06.1915 |
Natomiast 15 czerwca pierwsze patrole pułku dotarły nad Dniestr, na którego drugi brzeg wycofały się siły rosyjskie. Ostatecznie również i na tym odcinku frontu udało się odepchnąć przeciwnika – co prawda w znacznie mniej spektakularny sposób, niż zrobiła to niemiecka 1.1 Armia i austriacka 4. Armia w Galicji Zachodniej.
Front nad Dniestrem ok. połowy czerwca 1915 r. - 13 Pułk walczy w składzie XIII Korpusu Rhemena |
NAD DNIESTREM 1915
Lato na prawym brzegu Dniestru
Następny miesiąc „Krakowskie Dzieci” spędziły na placówkach nad rzeką, której przekraczać nie zamierzał jeszcze, energiczny zwykle, Pflanzer-Baltin. W połowie lipca pułk przeniesiono na pogranicze galicyjsko-bukowińskie pomiędzy Gródek a Zaleszczyki, gdzie drugi batalion przeszedł do rezerwy na tydzień, a pozostałe trzy bataliony walczyły o Czerniowce. Nieopodal, bo pod Rokitną, w czerwcu szarżowali polscy ułani. Po walce założono cmentarz, na którym pochowano zarówno ułanów jak i poległych w okolicy Trzynastaków.
Na początku sierpnia wszystkie bataliony zeszły się w miejscowości Zazulińce, gdzie uzupełniono kadry i włączono do pułku świeżych rekrutów. 16 sierpnia pułk wymaszerował do Kadobestyi, gdzie dowództwo drugiego batalionu zdał płk Damaska, ukochany przez żołnierzy. Dodajmy, że w batalionie tym służył zarówno Kapusta jak i Hercuń. Nie wszyscy oficerowie darzyli jednak swoich podwładnych tak ciepłymi uczuciami. Kapusta wspomina kapitana Kormańskiego, który
oświadczył, że pułk nic nie robi, że tylko żre, je za darmo, każdy żołnierz zjadł już pół wołu, a nic nie zrobił, że to co my, tj. 13 p.p. zrobił, że my Rosjan z Karpat wyrzucili to taką robotę by stara baba du... zrobiła, to jest nic bo tam na frontach twierdze pękają jak Kowno, Dubno i Łuck. Trzeba było to wysłuchać i cicho być.
![]() |
Lipiec i sierpień na wschodzie - widać wyraźnie dysproporcje w zdobytym terenie pomiędzy 7. Armią nad Dniestrem a pozostałymi związkami operacyjnymi w Galicji i Królestwie |
Walki między Strypą a Seretem - na lewym brzegu Dniestru
![]() |
II Batalion (a więc Kapusty) 13 Pułku przed walkami o Buczacz - |
W ostatnim tygodniu sierpnia pułk stanowił dywizyjną rezerwę i przechodził szkolenie bojowe przed zbliżającą się ofensywą (w okolicach Zadarowa). 1 września doszło też do przeniesienia pułku z 5 Dywizji (w której walczył od początku wojny) do 36 Dywizji Piechoty (d-ca: FML. Franz Ritt. Schreitter v. Schwarzenfeld), która również stanowiła XIII Korpus. Jednakże 2 bataliony pułku trafiły do 9 Brygady a kolejne 2 do 72 Brygady tejże dywizji.
Ofensywa ruszyła ok. 27 sierpnia. XIII Korpus został rzucony do walk nad Strypą o miasteczko Buczacz. W tym samym czasie cała 7. Armia starała się zdobyć przyczółki wzdłuż Dniestru i zwinąć rosyjskie pozycje atakując je z dwóch stron (od zachodu i południa). 36 Dywizja była najbardziej lewoskrzydłową jednostką w całej armii. Sąsiadowała z Korpusem Hofmana z Armii Południowej, któremu towarzyszył w tych dniach Ferenc Molnar. To właśnie tym walkom poświęcił sporo miejsca w swoich zapiskach Galicja 1914-1915.
W walkach nad Strypą ranny został Hercuń, opuszczając na kilka miesięcy kadrę pułku (ze stratą dla historiografii). „Krakowskie Dzieci” walczyły wówczas o linię kolejową Monasterzyska-Buczacz, starając się sforsować rzekę Strypę. Udało się to dopiero 31 sierpnia a dzień później Rosjanie rozpoczęli odwrót na wschód. Starciom tym poświęcił stosunkowo wiele miejsce Kapusta.Wspomina, że po pierwszych dniach ofensywy w pułku zostało ok. 500 ludzi a samych zabitych było 900.
3 września Trzynastacy wkroczyli do Buczacza, witani gorąco przez miejscową ludność. Ciekawostką jest fakt, że w ciągu tygodnia szeregowy Kapusta aż dwukrotnie zmieniał przynależność do oddziału. Gdy w 8 kompanii, w której służył, pozostało tylko 8 ludzi, przydzielono ich do oddziału KM, następnie zaś przeniesiono do 6 kompanii. Ta ostatnia miała być dowodzona przez niejakiego Rusa. Ciekawe, czy to ten sam żołnierz-ochotnik, który na czele żandarmów walczył od 1914 z Rosjanami i później dołączył do 13 Pułku?
![]() |
Buczacz nad Strypą widziany od południa - fot. www.bildarchivaustria.at |
36 Dywizja ruszyła następnie dalej na wschód w pościg za uchodzącym wrogiem. Nasi chłopcy toczyli walki w okolicach Budzanowa i Mogielnicy - na prawym brzegu Seretu. 4 września dywizja została zagrożona otoczeniem, kiedy to słaba 131 Brygada Piechoty z Korpusu Hofmana została zepchnięta przez kontratak Rosjan. Tym samym lewa flanka dywizji i całej 7. Armii została zagrożona. Sytuację uratowała interwencja 93 IR (a więc Morawian) z 72 IBr, w której walczył także nasze 2 bataliony.
![]() |
Ofensywa 7. Armii w pierwszym tygodniu września 1915 r. |
Niemniej po kilku dniach powodzenia, sytuacja nagle się odwróciła. Rosyjska kontrofensywa wyparła cały XIII Korpus z powrotem w okolice Buczacza (9-12 września). Atak ten został powstrzymany, lecz dwutygodniowe walki kosztowały zarówno pułk, jak i cały XIII korpus, olbrzymie straty (rzędu połowy stanu osobowego). Co ciekawe około połowy września nad Strypę (której przedmoście w Buczaczu bronił 13 pułk) dotarły pierwsze jednostki 12 dywizji piechoty (w szeregach, której znajdowało się wiele galicyjskich pułków).
![]() |
Rosyjska kontrofensywa znad Seretu (9-12 września) |
Podobnie jak na całym wschodnim teatrze wojny,
ciągnącym się wówczas od Zatoki Ryskiej, przez Kowno, Łuck, Tarnopol i Bukowinę
po granicę rumuńską, również w sektorze 13 pułku - nad Strypą - front ustabilizował się. Obie
strony oczywiście próbowały sił w mniejszych natarciach, lecz do czasu
wiosennej Ofensywy Brusiłowa w 1916 roku, żadna ze stron nie osiągnęła już tak
spektakularnego sukcesu, jak ten z maja 1915 r. Niestety o ostatnich miesiącach
1915 roku na froncie nie mógł pisać żaden ze znanych pamiętnikarzy 13 pułku,
gdyż pod koniec września okopy opuścił również Kapusta (a zapiski Kwaśnego
kończą się w połowie roku).
Łukasz lejesz miód na moje skołatane serce. Cały czas poluję na fotografie i kartki, to też niezły dokument. Opracowanie miodzio. Życzę powodzenia i pozdrawiam. Leszek Kapłon
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, jeśli masz Leszku jakieś informacje/dokumenty o żołnierzach IR 13 to chętnie się z nimi zapoznamy. Tworzymy bazę żołnierzy walczących w szeregach tego pułku. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńPanie Łukaszu, bardzo proszę o kontakt.
UsuńPrzeczytałam jednym duszkiem, kiedy "cdn"?- pozdrawiam 😁
OdpowiedzUsuńPani Barbaro, mam nadzieję, że nim zastanie nas setna rocznica zakończenia wojny na blogu pojawi się dokończenie tego tekstu.
UsuńCzekam zatem grzeczie i serdecznie pozdrawiam. :)
UsuńCzy 13 Pułku Piechoty rekrutował z terenów Wieliczka-Biskupice? Jakie polecacie źródła na temat tego pułku i 9 Pułk Piechoty? Adam
OdpowiedzUsuńDzień dobry, tak, "Trzynastka" powoływała ludzi z powiatów krakowskiego, podgórskiego, wielickiego, bocheńskiego oraz chrzanowskiego. Źródła do dziejów IR 13 podczas wojny podałem we wstępie artykułu natomiast nie umiem pomóc z materiałami do IR 9 ze Stryja. Polecam zacząć od bibliografii całego X korpusu. Pozdrawiam
Usuńhttp://historio.pl/bitwa-pod-obertynem-22-viii-1531/
OdpowiedzUsuńBITWA POD OBERTYNEM 22 VIII 1531
Gdyby ktoś chciał zobaczyć świetną infografikę i poznać więcej faktów na temat bitwy zapraszamy do nas:
Tak sie sklada ze moi rodzice mieszkali do 1945 r na tych terenach (Nowosiolka Koropiecka,Parafia Koropiec pow Buczacz) i wyjechali po wojnie w 1945 r na Ziemie Zachodnie nad Warte do Studzionki Gmina Krzeszyce Pow Sulecin.Moj Dziadek walczyl w wojsku austriackim i przeszedl szlak bojowy na Balkany.Jako kilkuletni chlopak sluchalem Jego opowiadan ale niewiele juz pamietam.Teraz odtwarzam dzieje Rodziny i chlone wszystkie wiadomosci o faktach z tamtych czasow.Jestem wdzieczny za wszystko co tak znakomicie potraficie wygrzebac z roznych zrodel.Szacunek !
OdpowiedzUsuńDziękuję. Zaniedbaliśmy trochę blog, ale może uda się go reaktywować. W sierpniu 2018 r. zwiedziłem Buczacz i okolice. Piękne miejsce. Ukłony!
UsuńCzy wiadomo ,w jakim rejonie toczyły się walki 9 marca 1916 roku? W tym dniu poległ na polu chwały brat mojego dziadka.Niestety powiadomienie wojskowe o jego śmierci nie informuje o miejscu walk.
OdpowiedzUsuńA czy znany jest oddział, w którym służył dziadek? Też 13 pułk?
Usuń1 Kompania,pieczęć z napisem:K.u.K.INFANTERIEREGIMENT JUNGSTARHEMBERG NR 13; 1 FELDKOMPANIE.Na zawiadomieniu jest odręcznie napisane l.2972 Ew. jakaś nazwa ale nie rozszyfruję .Jeśli jest możliwosc przesłania załącznika ze skanem tegoż powiadomienia, to załączę.
UsuńEwentualnie, gdzie można znaleźć wykaz poległych bo w rejestrach armii Austro-Węgier nie znalazłam.
Czy są jakieś listy żołnierzy w 13 pułku (przepraszam, nie mówię po polsku, więc to się tłumaczy, może kiepsko)
OdpowiedzUsuńZapewne chodzi Panu o listę żołnierzy, którzy służyli w 13 pułku podczas wojny? Niestety nie istnieje taka lista.
UsuńPrzeczytałem z olbrzymim zainteresowaniem , Swietny artykuł !Mam też prywatne pytanie : chciałbym odtworzyć losy dziadka Karola Zająca , pochodzącego z Mszalnicy k. Nowego Sącza walczacego podobno na kilku frontach I wony ( takze we Włoszech ) . mam kilka zdjęć w mundurze , znam date urodzxenia , wie tylko , że służył w artylerii. jakaś podpowiedz ?
OdpowiedzUsuńW przeciwieństwie do piechoty, w artylerii nie zawsze obowiązywała zasada terytorialności poboru. Nie wiadomo więc do jakiej jednostki trafił dziadek. Może na zdjęciach będą jakieś wskazówki. Jeśli ma je Pan zdigitalizowane, to proszę przesłać na adres: lukasz.marek.wrona@gmail.com - może coś rozszyfrujemy. Pozdrawiam
Usuńhttp://kramerius.nkp.cz/kramerius/Search.do?documentType=&text=Mietni%C3%B3w
OdpowiedzUsuńMoże ktoś dysponuje wiarygodnymi źródłami o wysadzeniu mostów w Zaleszczykach. W sieci spotyka się sprzeczne informacje. Można wyczytać, że zrobiła to k.u.k., a gdzie indziej, że Rosjanie!?
OdpowiedzUsuńWitam Serdecznie po poszukiwaniach dowiedziałem się że w 13 pułku 13 kompani służył mój pradziadek stopień plutonowego Józef Kaczor może kolega prowadzący ta stronę posiada materiały na jego temat z góry dziękuję co do listy żołnierzy troszkę list żołnierzy jest na tej stronie tam znalazłem pradziadka oto link Thttps://digi.landesbibliothek.at/viewer/search/ sporo było żołnierzy z 13 pułku Pozdrawiam Tomasz Kaczor
OdpowiedzUsuńMoże Pan przesłać dokładny link? Podany to tylko adres wyszukiwarki. Dzięki
UsuńWitam właśnie w wyszukiwarce wpisuje się imię i nazwisko i można przeglądać komunikaty i wyszukiwać konkretne nazwisko Pozdrawiam Tomasz
OdpowiedzUsuńtu jest konkretny link https://digi.landesbibliothek.at/viewer/image/AC08513816_Verlustliste_Nr_0231/20/LOG_0018/ Pozdrawiam Tomasz
OdpowiedzUsuńPanie Adamie w razie co jak Pan poda imię i nazwisko ewentualnie rok urodzenia osoby której Pan szuka mogę poszperać ciężko mi wytłumaczyć jak ja to szukam Pozdrawiam Tomasz
UsuńTo jest link do pradziadka którego znalazłem Kaczor Józef
UsuńTeraz rozumiem. Nie napisał Pan że chodzi o listy strat. Mój pradziadek Jan Wicher też był w 13 pułku ale przed IWŚ. Potem trafił do żandarmerii.
UsuńWitam Nie napisałem bo szczerze mówiac przypadkiem na to trafiłem i nawet dokładnie nie wiedziałem że to są listy strat aż tak dobrze nie znam niemieckiego. Akurat w moim przypadku wyszło że dostał się pradziadek do niewoli i to się zgadza bo wiedzieliśmy o tym ponieważ posiadam artefakt w postaci szczotki z niewoli gdzie prawdopodobnie trafił 22.XI.1915 r. (taka data na szczotce) na granicy chińskiej praktycznie, do miejscowości Aulie - Ata a kuzyn wyczytał że tam był obóz dla własnie żołnierzy i trafiali tam także z 13 pułku być może z innych też. Pozdrawiam i dziękuję Tomasz Kaczor
UsuńA jeszcze jedno Panie Adamie może Pan zna stronę gdzie można wyszukiwać tym razem żołnierzy którzy byli w CK Armii jak tak Proszę o podanie linku z góry dziękuję Pozdrawiam Tomasz Kaczor
UsuńMoże te:https://kramerius5.nkp.cz/ i tę wojak.genealodzy.pl/
OdpowiedzUsuńDzięki
OdpowiedzUsuńWow, świetna strona! właśnie dzisiaj, godzinę temu, jako pierwszy człowiek w rodzinie zidentyfikowałem oddział brata mojego dziadka! Ten brat dziadka nazywał się Michał Chyrc, ur. 1891r., zupełnie przez przypadek w wyszukiwarce na stronie austriackiego archiwum wpisałem "hyrc" bo ucieło mi "c" i nagle wyskoczył "Michael Hyrc" i to jest właśnie on! Widnieje na liście start, która opublikowana została 15 stycznia 1915 roku, więc zginął przed tą datą... Da się to ustalić gdzie zginął? Z opowieści rodzinnych tylko wiem, że przyszedł nieśmiertelnik i pewnie jakieś pismo z wojska, ale oczywiście nie ostało się nic do czasów dzisiejszych.
OdpowiedzUsuńJakieś sugestie gdzie mogę szukać info o miejscu jego śmierci? Michał Chyrc, ur. 10.08.1891r. w Cichawie, powiat Bochnia.
Z góry bardzo dziękuję.
Panie Łukaszu, mój pradziadek walczył w tym pułku. Jak można się z Panem skontaktować? Dane pradziadka są na stronach austriackich, napisałam nawet do Archiwum Narodowego w Wiedniu, ale tracę powoli nadzieję, że czegoś konkretnego się dowiem :(
OdpowiedzUsuńNazywał się Wojciech Zym, ur. 1891 roku w Królówce, gmina Bochnia. Z wojny wrócił. Zmarł w 1948 roku. Wcześniej trafił do niewoli rosyjskiej. Zapisany w dokumentach jako Adalbert Żym.
UsuńCzy jest dostępny spis żołnierzy pułku? Prywatnie chodzi mi o mieszkańców Wieliczki
OdpowiedzUsuńposiadam pewne zdjęcia, może pomogą. Proszę o kontakt.
OdpowiedzUsuń